93
4 kwietnia 2026
Szmat czasu? Czy tylko krótka chwila?
W mieszkaniu już tłoczno. Czekamy na spóźnialskich, żeby wnieść tort. Martysia kończy dziś 93 lata. Kto mógł — przyjechał. Mam sentyment do tego miejsca, bo tu mieszkałem. To ona codziennie prowadziła mnie stąd do przedszkola. I zawsze to wspomina. Takiego małego cię bawiłam. Lubię te spotkania. Przypominają mi, skąd pochodzę. Trochę to przerażające — większość przychodzi, bo babcia ma swój wiek. Nic nie wiadomo. Kiedy ostatni raz się z nią zobaczysz.
Dmuchamy balony — 9 i 3. Robię zdjęcia, rozmyślam. Patrzę na ludzi, których znam. Wszyscy się starzeją. Nie żebym był wyjątkiem — robię sobie zdjęcie w lustrze na pamiątkę.
Zsuwasz się po równi pochyłej ruchem jednostajnie śmiertelnym. Bez wpływu. Bez kontroli. Patrzymy sobie w oczy. Pięknie wygląda w tej koronie. Bluzka z cekinami — światło odbijało się od nich dziwnie, jakby iskry. Babcia szczęśliwa. Wzruszona. Dziękowała.
O czym myślisz, kiedy wiesz, że koniec blisko? Pytam sam siebie.
_To kiedy znów przyjedziesz?
_Niedługo, Babciu. Nie wiem.
_Czyli na mój pogrzeb.
- ściska mnie mocno za rękę. Czuję jak po policzku spływa łza.
Wychodzimy. Każdy wraca do swojego krótkiego marnego życia. Ciekawe kiedy? I jak? Co będę czuł w tej ostatniej sekundzie? Jaka będzie ostatnia myśl, której i tak nie zapamiętam. Jestem — i mnie nie ma. Ot tak.
Babciu. Jesteś wspaniała.