Dam się skopiować. I wysłać.
8 maja 2026
Dam się skopiować. I wysłać.
Śpię. Żrę. Sram. Zdechnę. Błąd w systemie. Ślepy zaułek ewolucji. Życie 2.0. Zdolny do powielania, replikowania i programowania, ale nie wieczny. Skończony. Człowiek. Nędzna kupa białka i wody.
Nie ma potrzeby walczyć. To jak szykować się do bitwy, której nie da się wygrać.
Nie ogień, nie lawa, nie gorąca smoła, tylko codzienna lepka rzeczywistość. Piekło.
A ja mimo wszystko pływam, utrzymuję się na powierzchni i lekko dryfuję z myślą, że sprawuję kontrolę nad kierunkiem. Leżę na plecach i staram się nie utonąć. Robię to, co wszyscy — lewituję w codzienności. Unoszę się godzinami na tafli, choć czasem myślę, by od razu nie pójść na dno. Zaplątać się w wodorosty i tam sobie tak zostać.
Ile byś się nie starał — zdechniesz. Ile byś nie walczył — zdechniesz. Ile byś nie zeżarł — zdechniesz.
Uświadomiłem sobie, co nas różni od zwierząt. One po prostu umierają. My czekamy na śmierć. Często w strachu strachu, niepewności. Ewolucja popełniła błąd. Dała małej, owłosionej małpie lusterko. Teraz małpa siedzi i patrzy. Gapi się. I wie. I nie może przestać wiedzieć. Żałować. Boże ale ja pięknie wyglądam.
Śpię, żrę, zdechnę. Ot cała biografia. Określony rytm.
Zacisnę zęby, te co zostały. Tak mocno, aż pękną następne. I pójdę dalej lewitować. Wątpię co chwilę i nieustannie. Wstaję co rano i patrzę w lustro. Nie bawi mnie ten widok, a będzie jeszcze gorzej. Kolejna małpa, co odejdzie w zapomnienie?
Czy aż tak mi zależy na tym? Czego właściwie pragnę? No chyba nie tego. Szczerze mówiąc, mam to w dupie. Już dawno się wypisałem.
Szkoda mi będzie umierać jednak — myślę. Nie zobaczę, gdzie to wszystko nas zaprowadzi. Jak wszystko się zmieni i czym się staniemy. Kim będzie człowiek za 300 lat? I czy nadal będzie gapił się w lustro i szukał odpowiedzi? Czy będzie już w stanie się skopiować? Podróżować w formie cyfrowej po kosmosie?
Wcześniej wydawało mi się, że będziemy wchodzić w kombinezony, technika będzie tak rozwinięta, że powstaną statki kosmiczne i tak będziemy podróżować. Błąd.
Będziemy się kopiować i zapisywać.
Podróżować przez lata świetlne i na miejscu, gdzie systemy wykryją, że może istnieć życie w formie węglowej, zareplikujemy się. Będziemy przechodzić płynnie z formy węglowej na krzemową i odwrotnie. Jesteśmy w zasadzie informacją. Samokopiującą się funkcją. Zapisaną na dysku dna.
Wcześniej inaczej na to patrzyłem. Poczytasz paru mądrych książek i już się mądrzysz. To jest fascynujące. Self-replication system. Czuję się jak jebany geniusz, co wpadł na oczywistą rzecz. Eureka! Kurwa! I właśnie to jest to. Nic więcej.
DNA — instrukcja budowy organizmu( Do Naśladowania! Działania! Samonaprawy! Instrukcja tworzenia kopii. Instancji. Czyli nic innego jak kod źródłowy. Kompiluje sam siebie, buduje mięsny hardware, odpala procesy spalania i uruchamia procesy! A! I jeszcze tworzy mózg! A to już programowalna część! Sam się przebudowuje, rozszerza i uczy. Tworzy połączenia, idee, wspomnienia. Samoprogramująca się inteligencja. Cudo.
Na tym etamie sami piszemy kod. Tworzymy sztukę i inne zjebane treści. Piszemy blogi. :)
Śpię, żrę, sram. — Brzmi jak algorytm. Instrukcja. Program exe.
Klonowanie jednak nie działa. Zresztą to złe podejście. Klon to jak identyczny hardware, ale inny software. My musimy zrobić upload świadomości. Odtworzyć ją cyfrowo. Czy kopia byłaby mną? Wtedy te podróże będą możliwe.
I choć nowo narodzony człowiek znów musi się wszystkiego uczyć od początku, to wymyśliliśmy memory system dla gatunku ludzkiego. Zachowujemy dane i inni mogą się uczyć. Inni po nas. Książki internet. Archiwa. Choć nadal nie znamy odpowiedzi na najważniejsze pytania — i nadal przeczesujemy grzywkę w lusterku zastanawiając się: po co to wszystko?
Ale to się zmienia. Przyspieszamy. Chciałbym to wszystko zobaczyć. Gdzie to nas zaprowadzi. Zabja powoli mnie ciekawość. I w sumie tego najbardziej mi szkoda.
No i że Diego już nie ma. Bo tęsknię za nim okrutnie.
Zostaw maila. Odezwę się, kiedy będzie o czymś.