Bohaterka drugiego planu. Każdy o niej zapomina, nie dostrzega, depcze, a ona faluje cicho i trwa. Ona kreuje krajobrazy, które są sceną dla bardziej szlachetnych istot i stworzeń. Wiatr dotyka ją pierwszy. Nagina, szarpie, gniecie i rwie. Ona jednak zawsze wstaje rano niestrudzona, piękna, dumna prostuje rękoma pogniecioną spódnicę. Niedoceniana, wytrwała, odporna, niewidzialna. Rozlewa się po kres krajobrazu, dotyka zawsze widnokręgu w tym samym miejscu. Dzieląc świat na dwie równe połowy. Zawsze towarzyszy jej szum, który uspokaja, faluje hipnotycznie i terapeutycznie, przytula czule. Można się w niej schować, położyć i zniknąć, zapomnieć, odpłynąć i udać się w podróż samotną. Pachnie. Jest inną planetą. Brodzę w niej i uciekam przed znanym mi światem, otula mnie, lekko jak jedwab delikatnie głaszcze. Zamykam oczy i wdycham powietrze przez nozdrza, mocno wpycham je w wgłąb siebie, w płuca moje zmęczone, wypełniam je jej mocą. Dłonią snuję po jej grzbiecie, jak po sierści mojego przyjaciela psa, ocieram się i dreszcz jej czuję. Uspokaja. Czuję jej rytm, jak tańczy z wiatrem, to on prowadzi ją za każde źdźbło i nadaje kształt. Otwarte te pola, po bezkres. Jednolita moc szczegółów zlanych w jeden obraz. Płótno utkane, pokryte farbą. Widzisz szczegóły, każde pociągnięcie źdźbłem, łodygą i kwiatem. Forma idealna, utkany dywan pachnący. Lubię tę planetę.
Ona nigdy nie narzeka. Co rano wstaje i pnie się w górę, uparcie i z mocą do światła. Nie złamana. Giętka. Wytrwała. Prosta. Niedoceniana.
Zostaw maila. Odezwę się, kiedy będzie o czymś.